Dawid Runtz

Podążam za muzyką

Najważniejszy jest szacunek dla kompozytora i szacunek dla partytury – tego nauczyłem się podczas studiów od mojego profesora – mówi Dawid Runtz, pierwszy dyrygent Polskiej Opery Królewskiej.

TEKST/TEXT: KATARZYNA SKORSKA
ZDJĘCIA/PHOTOS: MICHAŁ ZAGÓRNY

Zawsze chciałam poznać kulisy pracy dyrygenta…
Siadam przy fortepianie, otwieram partyturę, zapoznaję się z utworem, jego budową, instrumentacją. Studiuję też tło historyczne, szczególnie, gdy są to utwory z wcześniejszych epok. Tak przygotowany, gdy opracuję swoją interpretację, przychodzę na pierwszą próbę. Im lepiej poznam utwór, tym pewniej czuję się podczas pracy z orkiestrą.

A na tej pierwszej próbie, co się dzieje?
Zależy ile prób zostało przewidzianych przed koncertem. Bardzo lubię na pierwszej próbie zagrać utwór od początku do końca, aby wszyscy muzycy wiedzieli do jakich temp dążymy, jakie trudności niesie utwór. Po pierwsze staram się wydobyć z partytury wszystko to, co zapisał kompozytor, żeby nie pominąć żadnego szczegółu. Zwłaszcza na pierwszych próbach pilnuję, aby muzycy dokładnie realizowali wszystkie znaki zapisane przez kompozytora. Gdy ten etap pracy jest za nami, wtedy dopiero nabudowuję interpretację. Podstawą dla własnej wizji utworu jest szacunek dla partytury, wszystko musi logicznie wynikać z muzyki, a nie jedynie z własnych upodobań. To dla mnie niezwykle ważne, aby wszystkie elementy znajdujące się w partyturze zaistniały w wykonaniu, ponieważ interpretacja w dużym stopniu opiera się na ustawieniu balansu brzmienia orkiestry, a także uwypukleniu danego elementu. Nad takimi szczegółami pracuje się zazwyczaj na kolejnych próbach. Coraz częściej, zwłaszcza w repertuarze muzyki klasycznej, przygotowuję swój materiał dla orkiestry. Zakupuję w wydawnictwie muzycznym materiał orkiestrowy, czyli partię każdego instrumentu, potem w domu opracowuję smyczkowanie, artykulację, dynamikę, jak również inne wskazówki wykonawcze.

Muzycy dostają te materiały przed pierwszą próbą…
Dostają je zwykle z miesięcznym wyprzedzeniem, po to, by mogli się dobrze z nimi zapoznać.
Czy tego właśnie nauczył cię twój profesor?
Tak, między innymi tego nauczył mnie profesor Antoni Wit. Myślę, że jestem jednym z niewielu dyrygentów, którzy w ten sposób pracują. Taki system wymaga sporego nakładu czasu i środków na zakup materiałów, ale efekt wykonania rekompensuje te trudności. Ponadto jeśli pracuję z inną orkiestrą jako gościnny dyrygent, wysyłam wcześniej opracowany materiał. Dzięki temu zaoszczędzam czas na próbie.

 

0.00 średnia ocena / 0 głosów

Podziel się swoją opinią

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
10 + 6 =