Determinacja i odwaga

Wywiad z Beatą Łapińską, dziennikarką, ekspertem z zakresu zarządzania marką, autorem strategii public relations dla wielu firm, które odniosły sukces na polskim rynku.

 

Jesteś laureatką wielu prestiżowych nagród, przyznano ci nawet odznaczenie państwowe: Pro Memoria, a w tym roku jako pierwsza dziennikarka zaśpiewasz na Międzynarodowym Festiwalu Muzyki i Kultury Romów w Ciechocinku.
Tak, to prawda. To dla mnie ogromne wyróżnienie, bowiem na festiwalu zaśpiewa osiemnaście gwiazd muzyki romskiej z całego świata i ja, jedyny amator. Festiwal w Ciechocinku to największy tego typu festiwal na świecie. Od ponad dwudziestu lat organizuje go Don Vasyl – ikona romskiej kultury. Z Donem Vasylem spotkałam się kilkanaście lat temu w Radiu Eska, w którym prowadziłam swoje autorskie audycje. W przerwie zanuciłam jedną z pieśni romskich i Don Vasyl, co było dla mnie wielkim zaszczytem, zaproponował pomoc w nagraniu płyty. Wtedy znajdowałam się w bardzo trudnym okresie życia i nie miałam czasu ani możliwości na realizację pasji czy marzeń. Jestem absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego – Instytutu Stosunków Międzynarodowych, studiowałam także public relations na Uniwersytecie w Amsterdamie. Moją edukację zaczęłam jednak od ukończenia dwuletniego studium Wiedzy o Teatrze. Kultura i tradycje romskie to był temat mojej pracy dyplomowej. Temat ten wybrałam dlatego, że lubię wyzwania, a wtedy było bardzo mało materiałów do mojej pracy. Szukając źródeł w kraju i za granicą, natknęłam się na stare romskie pieśni z Hiszpanii, Włoch i Rosji. Piękne, mądre i wyjątkowe w przesłaniu. Nauczyłam się słów i przez wiele lat, między innymi na konferencjach prasowych, które organizowałam na całym świecie, w wolnych chwilach śpiewałam. Romanse pomogły mi nota bene w czasach studenckich w Holandii.
Po ukończeniu Uniwersytetu Warszawskiego rozpoczęłam następne studia w Amsterdamie. Bardzo dobrze znałam historię i kulturę Holandii, bo jako pierwsza studentka w Polsce napisałam pracę magisterską na temat Polityka zagraniczna w Holandii po II wojnie światowej. Ukończyłam Uniwersytet z kilkoma nagrodami, a moje nazwisko znalazło się między innymi w prestiżowej książce Utalentowani Absolwenci Szkół Wyższych. Studiując w Amsterdamie, dorabiałam sobie jak każdy student na zmywaku w barze, nucąc pod nosem cygańskie romanse, ale kiedyś stanęłam na środku baru i zaśpiewałam. Tak zaczęła się moja przygoda z występami, z pomocy kuchennej awansowałam na piosenkarkę. Bary zamieniłam na luksusowe restauracje, dostałam kilka ciekawych propozycji dotyczących śpiewania, ale wtedy miałam inne priorytety. Pomimo że znałam język niderlandzki i miałam w Holandii bardzo dobre kontakty, pełniłam przez pewien czas społeczną funkcję rzecznika Współpracy Miast Haga – Warszawa, wróciłam do Polski, aby kontynuować rozpoczęty doktorat.

W wywiadach podkreślasz, jak ważna jest determinacja i odwaga w realizacji swoich marzeń i pasji, celów.
Życie ma to do siebie, że nie można go powtórzyć. Bardzo często miałam pod górę, ale to dobrze, bo idąc pod górę, ciągle widzi się szczyt, co mobilizuje nas do działań. Samuel Johnson powiedział, że życie nie zna większych przyjemności, aniżeli pokonywanie przeszkód. W wieku trzech tygodni przeszłam operację ratującą życie, konsekwencje operacji są widoczne i odczuwalne do chwili obecnej, ale najważniejsze, że żyję, doceniam zatem każdy dzień, a docenianie tego co mamy to już przecież połowa sukcesu. W swoim życiu zetknęłam się z biedą i przemocą, rozwiodłam się, zostawiłam wszystko: dom, meble, i wyszłam na ulicę dosłownie tak, jak stałam, z moją pięcioletnią córeczką. Musiałam zaczynać od zera, ale szczęście to stan umysłu, nie konta. Niechętnie mówię o swoich prywatnych sprawach, ale na spotkaniach z kobietami, które, tak jak ja, nie miały wyjścia, musiały zmierzyć się z życiem i walczyć o siebie i dzieci, kobiety proszą mnie, abym podzieliła się swoją historią, bowiem jest ona dla nich inspiracją do działań i dowodem, że jeśli potrafisz sobie coś wyobrazić, to potrafisz to również osiągnąć. Każdego dnia, jak wojownik, walczyłam o przetrwanie. Nigdy nie dostałam od nikogo żadnego wsparcia, pomimo wyroków sądu córka nigdy nie dostała zasądzonych jej alimentów. Wynajęłam malutkie, stare mieszkanie pod Warszawą, pracowałam na kilku etatach. Żadnej taryfy ulgowej – kredyty, częste choroby córki (wielokrotnie przebywała w szpitalu) – ale dałam radę. Porażka nie jest ostateczna, dopóki my sami jej za taką nie uznamy, a doświadczenie – cytując Oskara Wilda – jest jedyną rzeczą, której nie można mieć za darmo.

Od dwudziestu pięciu lat zajmujesz się PR-em, odniosłaś w tym zawodzie bardzo duży sukces… I nagle nagrywasz demo, i zaczynasz przygodę ze śpiewaniem.
W moim środowisku wszyscy wiedzą, że śpiewam. Od lat przyjaciele i znajomi namawiają mnie, abym nagrała płytę. Śpiewam nie tylko romanse, ale także pieśni flamenco, w moich żyłach płynie domieszka hiszpańskiej krwi. Mam w sobie jednak bardzo dużo pokory i świadomość, że jestem amatorem, który nie ćwiczy i nie rozwija się w żaden sposób w kierunku muzycznym. Moje zawodowe życie w dalszym ciągu należy do dziennikarstwa i PR-u i to się na pewno nie zmieni. Przez wiele lat prowadziłam autorskie audycje w Radiu Eska, współpracowałam z Telewizją Polską, prowadziłam autorski blok w Poranku z Polsatem, współpracowałam z TVN Style.
Pracowałam między innymi jako doradca zarządu do spraw PR-u w największych spółkach energetycznych, w wydawnictwie. Zmęczona pracą w koncernie, założyłam własną firmę i sektor energetyczny zamieniłam na sektor beauty. Dzisiaj moja córka jest dorosłą, niezależną kobietą, jestem z niej bardzo dumna, a ja mogę sobie pozwolić na realizację marzeń. Walter i Newton po siedemdziesiątce byli jeszcze w pełni swoich intelektualnych sił. Nie wolno się poddawać, bo czasami ostatni w pęku klucz otwiera właściwe drzwi. Problemy, z jakimi musimy się zmierzyć, powinniśmy traktować jako wyzwanie, bo przecież samolot startuje pod wiatr.

Zawodowo też lubisz wyzwania, byłaś pierwszą dziennikarką, która poruszyła tak skutecznie w mediach tematy tabu takie jak chirurgia plastyczna i ginekologia estetyczna.
Kilka lat temu, kiedy organizowałam pierwszą w Polsce międzynarodową konferencję prasową z zakresu ginekologii estetycznej, był to wstydliwy temat. Analogicznie traktowano wszystkie kwestie dotyczące chirurgii plastycznej. Operacje plastyczne z reguły traktowano jako przejaw próżności czy fanaberii, a przecież dla wielu pacjentów, to Hamletowskie być, albo nie być. Konferencje prasowe, artykuły, programy telewizyjne, zwłaszcza znakomity program TVN Style Sekrety chirurgii, przyczyniły się do przełomu i dzisiaj nikt już nie wstydzi się mówić publicznie o tych dziedzinach medycyny.

Po tylu latach historia zatoczyła koło i znowu spotkasz się z Donem Vasylem, ale tym razem ty będziesz jego gościem na festiwalu.
Przeprowadzałam wywiad z Dzianim, synem Dona Vasyla, i prosiłam, by przekazał ojcu moje demo z romansami, o którym rozmawialiśmy dziewiętnaście lat wcześniej w Radiu Eska. W taki sposób moja piosenka trafiła do króla romskiej muzyki, który po jej wysłuchaniu zaprosił mnie na festiwal. Mój kolega zrealizował do tej piosenki teledysk i wrzucił ją na YouTube, zadzwoniło z gratulacjami bardzo dużo osób. Dostałam nawet propozycję z Nowego Jorku, aby nagrać płytę. Nie przewidziałam takiego scenariusza, chciałam tylko nagrać demo i spełnić swoje marzenia, a życie jak to życie, lubi zaskakiwać. |

0.00 średnia ocena / 0 głosów

Podziel się swoją opinią

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
14 + 3 =