ESG Eastern Spirit Garage

Te maszyny urzekają linią, pomysłem, innowacyjnością. Każda jest wyjątkowa, każda kolejna jest prawdziwym dziełem sztuki użytkowej. Z warsztatu Sylwestra Mateusiaka wyjechał niedawno piękny i funkcjonalny, czerwono-złoty Scrambler Sixty2, który zwyciężył w ogólnoświatowym konkursie Ducati Custom Rumble.

 

Tekst: Jacek Rozmysłowski
Zdjęcia: Mateusz Stankiewicz

 

Polska marka Eastern Spirit jest dobrze znana wśród fanów customowych motocykli (w języku motocyklistów to maszyny zrobione od podstaw, wedle własnego pomysłu) na całym świecie. Historia, tego prowadzonego przez Sylwestra Mateusiaka warsztatu, pełna jest pasji, ciężkiej pracy i niechęci do kompromisów. Wytwarzane tu jednoślady słyną z czystości linii, lekkości i designu w stylu retro. Pierwszy zbudowany w warsztacie motocykl bazował na starej Hondzie CB550. Wśród znawców Sylwek ma opinię człowieka, podejmującego się wyzwań zgodnych z jego poczuciem smaku i gwarantujących efekt na najwyższym poziomie. Od początku działalności warsztatu powstało kilkanaście motocykli, które trafiły głównie do zagranicznych klientów. Wysoka jakość tworzonych tu pojazdów utorowała drogę do najważniejszych mediów zajmujących się customami. Zdjęcia powstałych w Eastern Spirit motocykli, znalazły się m.in. w kalendarzu wydawanym przez znany portal www.bikeexif.com, a cafe racery (lekkie motocykle o niewielkiej mocy) uwzględnione zostały w światowych rankingach najlepszych maszyn w tej kategorii. Ulubione bazy do tworzenia nowych konstrukcji to zwykle stare japońskie maszyny, chociaż nie zawsze.

Sylwester Mateusiak, niezwykle utalentowany twórca i właściciel Easter Spirit Garage, podjął się nie lada wyzwania. Na zbudowanie Custom Rumble 400 miał 45 dni, a sam motocykl został zgłoszony do konkursu Ducati Scrambler Custom Rumble na godzinę i 30 minut przed upływem terminu przyjmowania zgłoszeń.– Ducati odezwało się do mnie w połowie listopada 2017 roku, scramblera trzeba było zgłosić do 31 stycznia 2018 r. – wspomina Sylwester. – Prace nad motocyklem zacząłem praktycznie od razu. Musiałem najpierw przyjąć założenia; co ma powstać, jak ma wyglądać, co zrobić, by zaskoczyć świat, jak dobrać proporcje, kolory, i sprawić, by motocykl był funkcjonalny, bezpieczny i bezawaryjny. Jednoślad dostał całkowicie nowy kształt w stylu cafe racer, który odbiega w dużym stopniu od oryginalnego motocykla: nowa lampa, w którą został wbudowany oryginalny zegar; dźwignie zmiany biegów hamulca, wyglądające lekko i pasujące do całej koncepcji; całkowicie nowy układ wydechowy, mający za zadanie wyciągać ze skromnej pojemności 400 cm3, piękny, delikatnie basowy dźwięk (było to bardzo pracochłonne i dość skomplikowane); nadwozie przykryte siedmioma warstwami lakieru Racing Red o ogromnej głębi koloru. Do pomalowania całego motocykla zużyto 800 ml farby, której 100 ml kosztuje około 1000 zł. Całość ozdobiono złoto-czarnymi szparunkami. Wykreowano całkowicie nowe siedzenie. I jeszcze te opony rodem z toru wyścigowego. Co to za motocykl! Dzisiaj o motocyklach się nie mówi, tylko się je ogląda i podziwia. |

 

5.00 średnia ocena / 1 głos

Podziel się swoją opinią

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
16 + 17 =