Jacek Borcuch

Kocham kiedy film mi się wymyka

 

Na tegorocznym festiwalu Sundance (Park City, Utah, 23.01-2.02) jedyną nagrodę
aktorską z rąk Jane Campion odebrała Krystyna Janda, za niezwykłą kreację w filmie Jacka Borcucha Dolce fine giornata (Słodki koniec dnia). To trzecia – po Wszystko co kocham (2009) i Nieulotne (2012)– fabuła Borcucha pokazywana
na kultowym festiwalu kina niezależnego. Z reżyserem, scenarzystą, muzykiem,
rozmawiamy o jego najnowszym filmie, który 10 maja wchodzi na polskie ekrany.

TEKST: Magda Sendecka
ZDJĘCIA: Radek Świątkowski

Twój najnowszy film, Słodki koniec dnia, dotyka sedna problemów, którymi teraz żyjemy, zadaje pytania istotne dla – nie bójmy się tego powiedzieć – współczesnego świata. A równocześnie to kameralna, intymna opowieść. Precyzyjnie skonstruowana, a przy tym robiąca wrażenie organicznej, naturalnej,
nie wymyślonej przy biurku. Zdradź: jak to się robi?
Najprościej? Żyję w tym świecie. Trochę dorosłem. Jestem u progu pięćdziesiątego roku życia i świat zaczyna mnie coraz bardziej obchodzić, bo zostało mi coraz mniej czasu. Dziesięć lat temu pewnie bym takiego filmu nie zrobił. Byłem skupiony na czymś innym.

Dziesięć lat temu świat też wyglądał trochę inaczej.
Statystyki mówią, że nigdy w historii naszej cywilizacji nie było tak bezpiecznie; nigdy też tak wielkie rzesze ludzi nie żyły we względnym, ale jednak dobrobycie. Tymczasem jesteśmy karmieni lękiem, podlegamy manipulacji, tendencyjnie opowiada nam się o świecie. Zastanawiam się, dokąd to wszystko zmierza. To pierwsza sprawa, fundamentalna.

Z drugiej strony: zawsze dużo podróżowałem, ale późno, dopiero jakieś dziesięć lat temu trafiłem do Toskanii. I dałem się uwieść. Wszystko mi tu odpowiada. Od kilku lat słyszałem, że powinienem zrobić tu film. Puszczałem to mimo uszu, bo wydawało mi się to kompletnie
nierealne, zważywszy na różnice cen w Polsce i we Włoszech, ale to wracało jak echo. W pewnym momencie jednak pojawiła się propozycja z Włoch, dość konkretna i wymierna. Oczywiście niewystarczająca, ale był to pierwszy klocek przyszłego budżetu filmu.
Kluczowy stał się wybór producenta – taki projekt wymagał więcej wszystkiego i to w najlepszym wydaniu. Bez Marty Habior (producentka) nie dałbym rady. Jej siła, inteligencja i wiara w niemożliwe sprawiły, że zacząłem myśleć, że to wszystko może się udać.
No i rzecz najważniejsza – historia. Wcześniej trzy lata spędziłem nad adaptacją Morfiny Szczepana Twardocha. Pracowałem z Twardochem, Łukaszem Orbitowskim, potem dołączył do nas jeszcze Jakub Żulczyk. Wydawało się, że w takim składzie, to projekt, który nie może nie powstać. Ale okazało się, że nie tylko nie może, ale i nie powstał. Producent okazał się zupełnie niekompetentny, zmarnował nasz czas. Byliśmy zmęczeni i zniechęceni.
Wyjechałem do Włoch. Zabrałem ze sobą Szczepana.

Co pojawiło się najpierw: intryga? Miejsce? Bohaterka?
Najpierw była postać. Wzięła się z włoskiej gazety. Siedząc w kawiarni w Sienie i przerzucając strony jakiejś gazety, natknęliśmy się na duży materiał o Ezra Poundzie, wielkim amerykańskim poecie, przeklętym po wojnie za kolaborację z Mussolinim i antysemityzm. W pierwszym odruchu pomyślałem, że to temat na bardzo duży film. Chwilę później – że to nie do dźwignięcia: polska produkcja, amerykański poeta, plan we Włoszech, film historyczny? Szybko porzuciłem ten pomysł, ale następną myślą było: poeta jako bohater. Nie, nie poeta, poetka! Krystyna Janda. Wróciłem do Polski, pokazałem Jandzie dwie kartki z naszkicowanym pomysłem. Spodobał się jej. Od tej chwili było prościej. Później była codzienna praca. Wracałem do Włoch, szukałem różnych motywów.
Tymczasem wydarzył się zamach na redakcję Charlie Hebdo w Paryżu, kolejne zamachy. To też wpłynęło na kształt filmu. Rzeczywistość budowała narrację i nagle z opowieści o poetce zrobiła się historia innych postaci, wreszcie historia pewnej społeczności… To dojrzewało
bardzo długo, i osadzało się w rzeczywistości. Starałem się być jedynie akuszerem emocji, które towarzyszyły mi w tym czasie.

 

 

0.00 średnia ocena / 0 głosów

Podziel się swoją opinią

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
18 + 9 =