Sekretne życie PR-ówki cz. V

Poważnie? Oto kolejna opowiastka o moim życiu od czasu ostatniego wydania! Życie toczy się tak szybko, a ja czuję się tak winna, jak każdy, kto jest mozolnie zajęty wspinaniem się na kolejne szczyty bez oglądania się do tyłu.

 

Tekst: Sandra Nardi

 

Najpierw były nagrody. Byłam dumna jak paw, kiedy zostałam nominowana do nagrody Przedsiębiorcy Roku razem z trzema innymi babkami, finalistkami Merton’s Best. To była gruba sprawa w angielskim światku Lawn Tennis i Croquet Club. Czułam się najszczę-śliwszą lady w Londynie, składając wizytę mojej ulubionej milionerce – projektantce kapeluszy Edwinie Ibbotson – i odbierając od niej nakrycie głowy pasujące do mojej wytwornej sukienki. Następnego dnia musiałam wrócić do biznesu, zasiadając w panelu wydawców i dając szansę publiczności zadania nam pytań o to, co składa się na dobrą historię. Odzyskałam nadzieję, że Londyn zaczyna szanować cyfrowych wydawców na równi z tradycyjnymi wydawcami papierowych magazynów, i nawet byłam w stanie wyjaśnić, jak cenne mogą być interaktywne cyfrowe media dla MSP. Nie jest mi obce żonglowanie odpowiedzialnością, wynikającą z bycia pracująca matką.

Jednak, kiedy zaproszono mnie do poprowadzenia Chocolate Show dla telewizji South West London, zdecydowałam się włączyć moje dzieci do mojej pracy. Co mogło pójść nie tak? Tymcza-sem zrealizował się mój najgorszy koszmar – żywe robale i czekolada! Okazało się bo-wiem, że najwyraźniej to najzdrowszy sposób jedzenia czekolady. Któż mógł to przewi-dzieć? Wyobraźcie sobie sami! Czekolada pokryta larwami mącznika, świerszczami, koni-kami polnymi! Gdybym nie robiła tego dla moich dzieci i kamery, rozpłakałabym się lub uciekła. Moje najmłodsze dziecko, Cruz, który ma 4 latka, nawet wylizał miskę do czysta. „Chrupki są pyszne”, oświadczył i dopiero następnego wieczoru wyszeptał mi do ucha; „Nie martw się, mamo. One nie były prawdziwe”. Nie byłam w stanie wyprowadzić go z błędu, myślę, że poczekam aż skończy 18 lat, by pokazać mu nagranie, na którym wyra-źnie widać, jak ruszały się ich skrzydełka, zanim włożył je do buzi! W każdym razie naro-dziły się trzy małe gwiazdy, a mnie zaproponowano stałe występy w kanale TV. Nie tylko musiałam oceniać dzieci, psy i konie w ekstrawaganckich ciuchach, ale jeszcze byłam chyba jedną z pierwszych osób, które zobaczyły targi Spirit of Christmas Fair w londyń-skiej Olimpii. W jakim szalonym świecie żyję! W jednej chwili ekscytuję się Gwiaz-dką, aż tu nagle nadchodzi Halloween! Tak, zanim spytacie, udało mi się nawet uczcić 31 paździe-rnika z pompą! Impreza w Show Dry Salon Tamary Ecclestone była wieczorem wartym zapamiętania, z bajecznymi kostiumami, ciastami na zamówienie z Luxury Cakes by Lisa i budką do robienia śmiesznych zdjęć dla upamiętnienia wszystkich straszących chwil! Hmm, ten głupkowaty sezon właśnie się zaczyna. Skąd będę czerpać energię? |

Jeżeli chcecie zostać zaproszeni na nasze wyjątkowe eventy, odwiedźcie www.ladywimbledon.com i wpiszcie się na naszą listę VIP-ów.

0.00 średnia ocena / 0 głosów

Podziel się swoją opinią

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
9 − 1 =