Sponiewierany klejnot

Tekst: Paweł Kobylański
ZDJĘCIA : FUNDACJA LUBIĄŻ

Walec historii, który po 1945 roku przetoczył się przez Dolny Śląsk, pozostawił po
sobie zgliszcza niezliczonych obiektów, które zwyczajnie nie pasowały do modelu ustrojowego ludowego państwa. Większości nikt już nigdy nie zrekonstruuje. Pojedyncze uratowano i przywrócono im blask. Są jednak i takie, które wciąż liczą na nadejście lepszego jutra.

Opublikowany niedawno przez wydawnictwo e-bookowo album Niewidzialny Dolny Śląsk. Pałace, których już nie zobaczysz autorstwa Hannibala Smoke’a uświadamia niewtajemniczonym porażającą skalę dewastacji obiektów architektury, jaka miała miejsce
po wojnie, na terenach przyznanych Polsce w wyniku porozumień jałtańskich. Ale wciąż największym skandalem konserwatorskim na międzynarodową skalę pozostaje los pocysterskiego opactwa w Lubiążu. Miejscowość Lubiąż, położona około pięćdziesięciu
kilometrów od Wrocławia, powstała w cieniu największego zespołu klasztornego w Polsce, uważanego za jeden z najwspanialszych kompleksów monastycznych w Europie. Wystarczy przypomnieć, że lubiąski zespół pałacowy jest dwa i pół razy większy od Zamku Królewskiego na Wawelu. Rozmiarami może konkurować z San Lorenzo de El Escorial, największym europejskim zespołem pałacowo-klasztornym położonym na północny zachód od Madrytu. Śledząc losy Lubiąża trudno jednak nie odnieść wrażenia, że ciąży nad nim jakaś starodawna klątwa, która prześladuje go przez wieki.

 

 

0.00 średnia ocena / 0 głosów

Podziel się swoją opinią

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
20 + 30 =