Brunch sezonu w Four Seasons London

Londyński hotel Four Seasons przy Park Lane, luksusowy obiekt w sercu Mayfair, wprowadził niedzielny brunch z wykwintnymi daniami na bazie sezonowych składników i ekskluzywnym koktajlem Espresso Negroni.

 

Tekst: Magdalena Maskiewicz
Zdjęcia: Roche Communications

 

Jest to najstarszy hotel sieci Four Seasons w Europie i zarazem jego europejski okręt flagowy, czyli, jak słusznie należy się spodziewać, wejście na pokład to wstąpienie do świątyni wysublimowanych wnętrz, ponadczasowej elegancji, niezrównanego komfortu i wszelkiej obfitości. Dostaje się dokładnie to, czego oczekują klienci kanadyjskiej grupy hotelowej.
Założyciel sieci hoteli Four Seasons, Isadore Sharp (syn polskich emigrantów żydowskiego pochodzenia) otworzył przybytek przy Park Lane, by podnieść temperaturę rywalizacji z klasycznymi, oldschoolowymi „Grande Dames” z Mayfair. Czy się udało? Zdecydowanie tak.
Four Seasons przy Park Lane pozostaje jednym z najbardziej znanych hoteli w tej, jakby nie było, ekstremalnie wymagającej lokalizacji. Wnętrza hotelu zostały odnowione w 2010 roku przez znanego i cenionego projektanta hotelowych wnętrz, Pierre-Yves Rochona, a klimat retro, podkreślony estetyką Art Deco panujący w interiorze jest nie tyle zawsze aktualny, co ponadczasowo dekadencko-hedonistyczny. Ascezy próżno tu szukać. Współczesne bachanalia, w odsłonie jak z kart prozy Fitzgeralda, trwają tu cały rok. Przez cztery sezony.
W każdą niedzielę, w godzinach 12-15, w wysublimowanych wnętrzach restauracji Amaranto, entuzjaści brunchu mogą skosztować nowych dań i klasyków serwowanych o tej porze dnia, w akompaniamencie lampki Dom Pérignon lub selekcji autorskich koktajli, w tym nowego koktajlu mistrza miksologii, Ivana Areny, na bazie zimnego espresso negroni.
Wśród dań znajdziemy między innymi półmisek owoców morza dla dwojga, stek i jajka z salsą verde oraz dekadenckie jajka po królewsku z kawiorem z jesiotra syberyjskiego (Acipenser), a także lżejsze opcje w postaci kwiatów cukinii z ricottą i pomidorem confit.
Na amatorów słodkich nut czeka puszysty maślany naleśnik hojnie zwieńczony słodką ricottą i jagodami, ciepłe gofry z bitą śmietaną i karmelizowanymi owocami cytrusowymi, a także słusznych rozmiarów, do podzielenia dla dwojga, jabłkowa Tarte Tatin. Ten rozpływający się w ustach deser jest dziełem nowo mianowanego Executive Pastry Chef, pochodzącego z Hong Kongu, Yam Lok Hin’a, który swoją filozofię deserów definiuje słowami – Inspiracją dla moich kreacji zawsze była moja rdzenna kultura, sztuka i szacunek dla źródła pochodzenia składników. Warto zaufać mistrzowi cukiernictwa, którego ścieżka zawodowej kariery wiodła przez kuchnię hotelu Mandarin Oriental w Taipei, trzygwiazdkowe, według klasyfikacji Michelin Atelier Joël’a Robuchon w Hong Kongu czy hotele sieci Rosewood w Kaliforniii i Pekinie.


Poza sezonowym brunchem, o każdej porze dnia, nastrojowa restauracja AMARANTO serwuje wyśmienite włoskie dania, w eleganckim wnętrzu i zuchwałym otoczeniu talerzy i waz Fornasetti, które w źrenicy przepastnych oczu Liny Cavalieri, ogniskują rozkosze podniebienia gości.
Domowej roboty makarony są kwintesencją smaków Półwyspu Apenińskiego w sercu Londynu. Linguine z homara z pikantnym sosem małżowym jest wyraziste i łaskawe dla kieszeni, podobnie jak pobłażliwe pappardelle z genueńskim ragu. Kogo płynność finansowa niesie dalej, powinien poszukać wózka z truflami, który czai się w narożniku sali, by wzbogacić swój posiłek o wiórki umbryjskiego białego trufla.
Dla zmęczonych frenetycznym rytmem londyńskiego City czekają tapicerowane burgundowym aksamitem fotele, w barze otoczonym imponującymi ścianami z winami od podłogi do sufitu. Znajduje się tam również wózek z Negroni, z którego szef baru przygotuje treściwe aperitivo z użyciem domowego wermutu. Można też pominąć ten etap i od razu udać się do wózka z szampanem. A wiosną i latem, o czym mało kto wie, można rozkoszować się koktajlem na jedynym odkrytym tarasie przy Park Lane. Jay Gatsby daje zielone światło. |