Jeśli jakikolwiek bal można nazwać wyjątkowym, to ten z pewnością taki był

Swoje bale sylwestrowe organizuje dużo instytucji kultury, szczególnie w Warszawie. Rzadko jednak są to klasyczne imprezy sylwestrowe i przeważnie kończą się toastem noworocznym o północy, po czym goście grzecznie wracają do domów. Nie spodziewaliśmy się, że jako pierwsza zerwie z tym szablonem Filharmonia Narodowa w Warszawie. A jednak…

 

Po kilku „przebojach” Johanna Straussa w wykonaniu warszawskich filharmoników z gościnnym udziałem młodziutkiej sopranistki Julii Sitkovetsky i pod batutą jak zawsze wspaniałego Maestro Jacka Kaspszyka przyszła północ, szampan i życzenia. I dopiero zaczął się bal! Na pierwszym piętrze Filharmonia Narodowa zaserwowała swoim gościom wykwintne menu, zimne przystawki, ciepłe dania, desery i wszystko, czym tylko można uraczyć wybredne podniebienia. Na każdym piętrze, z podziemiami Sali Kameralnej włącznie, rozlokowano bary oferujące gościom bardziej lub mniej wyskokowe napoje.

Na parterze Sali Balowej orkiestra grała standardy muzyki salonowej, a zatem nie tylko poważnej, w podziemiach zaś można było usłyszeć drugi zespół, który przygrywał bardziej rozrywkowo.
Znana wszystkim warszawskim melomanom przestrzeń przy szatniach zamieniła się w ogromną restaurację, gdzie ustawiono okrągłe stoły, przy których goście mogli porozmawiać nie tylko o mijającym roku i planach na nowy. Jednak zanim udało się skorzystać ze wszystkich atrakcji przygotowanych przez Filharmonię, nadszedł ciemny, styczniowy poranek i goście powoli zaczęli opuszczać szacowny gmach przy ulicy Jasnej 5. |

Filharmonia Narodowa, ul. Jasna 5, Warszawa
www.filharmonia.pl

Podziel się swoją opinią

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
30 − 16 =


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.