Polak z okładki

Z Rafałem Olbińskim nie sposób się nudzić. Jako młody grafik – przedstawiciel Polskiej Szkoły Plakatu – trafił do Nowego Jorku. Stan wojenny zmusił go do pozostania na Zachodzie, gdzie szturmem podbijał kolejne redakcje jako ilustrator, autor i projektant okładek. Choć w Polsce najszerzej znane są jego plakaty z cyklu operowego, ostatnio święci triumfy jako wzięty malarz. I wszystko to składa się w jedną, niepodrabialną całość…

 

Tekst: Agata Czarnacka
Zdjęcia: Weronika Kosińska

 

Podobno jest pan jednym z czterech Polaków, którzy pojawili się na okładce „Time’a”?
Trzech! Okładka „Time Magazine” jest może nie tyle nobilitacją, ale na pewno jest to symbol globalnej rozpoznawalności. Z Polaków był tam tylko Jan Paweł II, ja i Lech Wałęsa. Już mówię, jak to się wydarzyło – to bardzo zabawne. Kiedy pierwszy raz trafiłem do Nowego Jorku, jako młody grafik, oczywiście zabrałem swoje prace, żeby pokazać je różnym redakcjom, w tym „Time Magazine” i zaproponować, że mógłbym dla nich zrobić ilustracje czy nawet okładkę. Dla mojego ówczesnego zawodu – grafika-ilustratora – zrobienie okładki dla takiego giganta jak „Time Magazine” było ogromnym osiągnięciem.

I jak to poszło z tymi okładkami?
Zrobiłem dla nich kilka okładek, potem zacząłem pracować też z „Newsweekiem” (choć od kiedy zacząłem robić coś dla „Newsweeka”, z „Time’a” przestali dzwonić – wiadomo, konkurencja), dla którego zrobiłem bardzo dużo okładek. Potem zacząłem też współpracę z niemieckim „Der Spiegel” – i ze wszystkich artystów, z którymi „Der Spiegel” współpracował, miałem chyba najwięcej wydrukowanych okładek, ze trzydzieści. Mówię wydrukowanych, bo zamówień było ze dwa razy tyle. Takie redakcje zamawiają zazwyczaj okładki równolegle u kilku artystów i w ostatniej chwili wybierają tę wersję, która najlepiej pasuje do aktualnych wydarzeń czy zawartości numeru.

Ale odbiegliśmy od tematu: to jak pan trafił na okładkę „Time’a”?
Kiedy przyjechałem do Nowego Jorku, zadzwoniłem, bardzo zestresowany, do redakcji. Pani sekretarka powiedziała, żebym przyszedł i przyniósł swoje portfolio. Oni mieli taką politykę, że brali twoje portfolio i rozkładali je na stoliku do obejrzenia przez członków redakcji. Następnego dnia się je odbierało. Dyrektor artystyczny miał twój numer telefonu i dzwonił, kiedy był zainteresowany współpracą, bo twoje rzeczy jakoś tam pasowały do zamysłu. Ale ja wtedy nie znałem angielskiego. Zrozumiałem, że ten naczelny redaktor chce się ze mną umówić na lunch. Trochę się zdziwiłem. Cały w nerwach pozbierałem portfolio – to znaczy, zwinąłem razem kilkanaście moich plakatów, które zabrałem ze sobą – a następnie pogubiłem się w tych wieżowcach wokół Rockefeller Center, gdzie wtedy miała siedzibę redakcja „Time’a”, i spóźniłem się na ten domniemany lunch z pół godziny. W dodatku zaczął padać deszcz, cały przemokłem, plakatom też się dostało. Gdy w końcu trafiłem do redakcji, wyglądałem patetycznie, serce się ściskało… Powiedziałem sekretarce, że przyszedłem na ten lunch, ona wyprowadziła mnie z błędu i wytłumaczyła, że chodziło o to, żeby zostawić portfolio. Ale potem spojrzała na mnie – a musiałem wyglądać jak skrzyżowanie stereotypów o polskim prostaczku z Rasputinem – zrobiło jej się mnie żal i zadzwoniła do dyrektora artystycznego, żeby może przyszedł zobaczyć. Zacząłem rozwijać te moje plakaty i wpadł na mnie wysoki, bardzo przystojny mężczyzna. „Bardzo interesujące prace” – powiedział. Szybko zorientował się, że nie jestem Amerykaninem, zapytał, skąd przyjechałem. Kiedy odparłem, że z Polski, spytał, czy mógłby mi zrobić zdjęcie Polaroidem do okładki do numeru o nowych imigrantach do USA, nad którą właśnie pracował. Zgodziłem się i następnego poniedziałku okazało się, że jestem na okładce „Time’a”, oczywiście wraz z grupą innych osób. Byłem na okładce „Time’a” przed papieżem i przed Wałęsą!
I w tym momencie zrozumiałem, że w moim życiu nie ma miejsca na porażkę. Jeśli zaczynasz karierę w nowym kraju od okładki w „Time Magazine”, to wszystko musi się udać! [śmiech]

 

 

Podziel się swoją opinią

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
10 − 3 =